„Matka Boska porwała mi serce” – św. Gerard i jego miłość do Maryi

baner 34 – (3)

Dziś, 15 sierpnia, obchodzimy Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w Polsce znaną również jako święto Matki Bożej Zielnej. To jedno z najważniejszych świąt maryjnych w Kościele, a zarazem dzień, w którym szczególnie spoglądamy na Maryję – Tę, którą św. Gerard Majella darzył wyjątkową miłością i czcią.

Maryja była dla Gerarda kimś znacznie więcej niż tylko ważną postacią wiary. Była jego Matką, Opiekunką i Tą, której bezgranicznie ufał. Im bardziej Gerard kochał Jezusa, tym mocniej wzrastała w nim miłość do Maryi. Sam mówił: „Matka Boska porwała mi serce, a jam je też Jej oddał”.

Ta miłość wyrażała się w jego codzienności. Gerard każdego dnia odmawiał różaniec, przygotowywał się do świąt maryjnych, śpiewał pieśni ku czci Maryi i chętnie zatrzymywał się przed Jej figurami i obrazami. Jego relacja z Maryją była pełna prostoty, radości i spontaniczności. Kiedy przechodził obok Jej wizerunku, potrafił tak bardzo cieszyć się ze spotkania z Nią, że – jak przekazują źródła – skakał i tańczył z radości.

Szczególnie wymowna scena wydarzyła się w katedrze w Muro podczas nabożeństwa ku czci Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. W kościele przygotowywano się właśnie do procesji, a pośrodku świątyni stała pięknie ozdobiona figura Maryi. Gerard pomodlił się przed nią, po czym zrobił coś, co zaskoczyło wszystkich obecnych. Zdjął z palca swoją obrączkę, włożył ją na palec Maryi i głośno powiedział: „Oto zaślubiłem się z Matką Boską!”

Ten niezwykły gest był znakiem całkowitego oddania Maryi i publicznym odnowieniem ślubu czystości, który Gerard złożył już jako dwunastoletni chłopiec. Jego życie pokazało, że traktował to oddanie naprawdę poważnie. Ci, którzy go znali, podkreślali jego niezwykłą czystość serca i wolność od egoistycznych przywiązań.

Jeden z jego ostatnich spowiedników, o. Celestyn de Roberits, wspominał Gerarda jako człowieka „czystego, niewinnego jak anioł z nieba”. W jego życiu miłość do Maryi nigdy nie była celem samym w sobie. Prowadziła go coraz bliżej Jezusa i pomagała mu jeszcze pełniej oddać Bogu całe swoje życie.

Historia Gerarda pokazuje, że świętość może zaczynać się od prostej, szczerej relacji z Maryją. Od różańca, krótkiej modlitwy, zatrzymania się przed Jej obrazem. Od decyzji, by – tak jak Gerard – pozwolić, aby Maryja „porwała nasze serce” i prowadziła je do Jezusa.

Przewijanie do góry