„Ojcowie, poczekajcie na mnie!” – droga do powołania zakonnego

baner 34 – (2)

Powołanie św. Gerarda Majelli do Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela nie było dziełem przypadku ani nagłym impulsem. Dojrzewało przez lata modlitwy, wyrzeczeń i cierpliwego rozeznawania Bożej woli. Już od najmłodszych lat Gerard wyróżniał się głębokim życiem duchowym. Godzinami trwał na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem, podejmował posty i szukał samotności, a jego matka z przekonaniem mówiła, że nie został stworzony dla świata, lecz dla Boga.

Młody Gerard próbował odnaleźć swoje miejsce. Marzył o życiu jako zakonnik, kapucyn, jednak ze względu na słabe zdrowie nie został przyjęty. Przez krótki czas próbował również życia pustelniczego, lecz za radą spowiednika powrócił do rodzinnego Muro, gdzie nadal pracował jako krawiec i wytrwale oczekiwał na wyraźny znak Bożej woli. Nie przestawał się modlić i wierzył, że Bóg sam wskaże mu właściwą drogę.

Przełom nastąpił w 1748 roku, gdy do Muro przybyli redemptoryści kwestujący na budowę klasztoru przy sanktuarium w Materdomini. Spotkanie z nimi poruszyło serce Gerarda. Szczególnie zachwycił go duch zgromadzenia: życie pełne modlitwy, umartwienia i całkowitego oddania Chrystusowi Odkupicielowi oraz pracy dla najbardziej opuszczonych duchowo. Od tej chwili zaczął coraz wyraźniej odczytywać, że właśnie tam prowadzi go Bóg.

Przez kolejne miesiące dojrzewał do tej decyzji. Powierzał swoje pragnienia Duchowi Świętemu i Matce Bożej, a długie godziny adoracji pomagały mu odkrywać piękno życia zakonnego. Jednocześnie już jako świecki starał się żyć duchem przyszłego powołania. Zachęcał innych do nawrócenia, uczył dzieci katechizmu, prowadził je do kościoła i z prostotą mówił o miłości do Jezusa obecnego w Eucharystii. W jego codziennym życiu coraz wyraźniej było widać ducha przyszłego redemptorysty.

Kiedy Gerard postanowił poprosić o przyjęcie do zgromadzenia, spotkał się z odmową. Przełożeni obawiali się, że jego kruche zdrowie nie pozwoli mu podjąć wymagającego życia zakonnego. Nie zniechęciło go to. Wytrwale prosił o możliwość rozpoczęcia życia zakonnego, a nawet opuścił rodzinny dom, zostawiając matce krótki list z pamiętnymi słowami: „Idę, aby zostać świętym”. To zdanie stało się symbolem jego całkowitego zawierzenia Bogu.

Ostatecznie jego wytrwałość została nagrodzona. Ojciec Paweł Cafaro, widząc niezwykłą determinację młodego krawca i słysząc opinię o jego świątobliwym życiu, zgodził się wysłać go do nowicjatu w Deliceto. Choć w liście polecającym zaznaczył, że Gerard jest bardzo słaby fizycznie, uznał, że jego niezłomność może być znakiem działania Bożej łaski. Tak rozpoczęła się droga zakonna człowieka, który w krótkim czasie stał się jednym z największych świętych w historii Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela.

Zaledwie kilka dni temu, 1 sierpnia, Kościół obchodził wspomnienie liturgiczne św. Alfonsa Marii Liguoriego – założyciela Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela, doktora Kościoła i jednego z najwybitniejszych przewodników duchowych XVIII wieku. To właśnie założona przez niego wspólnota stała się miejscem, w którym Gerard odnalazł swoje życiowe powołanie i mógł w pełni rozwinąć otrzymane od Boga dary. Spotkanie z redemptorystami otworzyło przed nim drogę, której wcześniej bezskutecznie szukał, a duchowość św. Alfonsa – oparta na miłości do Chrystusa Odkupiciela, zaufaniu Bożemu miłosierdziu i trosce o najbardziej opuszczonych – ukształtowała później całe życie św. Gerarda. Ich historie pokazują, że świętość rodzi się tam, gdzie człowiek z odwagą odpowiada na Boże wezwanie, a charyzmat przekazywany przez założyciela znajduje swoje piękne dopełnienie w życiu jego duchowych synów. 

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej o powołaniach do Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela odwiedź → https://barka.redemptor.pl/ 

Przewijanie do góry